Ładowanie
Książka
Życie jako funkcja czasu w warunkach stochastycznych
Okładka - Życie jako funkcja czasu w warunkach stochastycznych

Brak w magazynie.
Powiadom mnie, gdy będzie dostępny

Życie jako funkcja czasu w warunkach stochastycznych

Cena
48,00 zł
Format
165 x 235
Oprawa
Miękka
Ilość stron
210
ISBN
978-83-8011-419-7
Dostępność
niedostępny

W San Francisco jedna z firm zaprosiła mnie na kolację i jako miejscową specjalność zarekomendowała lobstera. Starałem się uściślić polskie znaczenie tego słowa na podstawie barwnego opisu, więc dowiedziałem się, że to zwierzę żyjące głównie w oceanie, które ma skorupę i chodzi powoli. Oceniłem, że jest to bez wątpienia żółw i nasunęło mi się wspomnienie z dzieciństwa. Kiedy na talerzu znalazłem apetycznie wyglądającą biało-różową tuszkę, zacząłem snuć gościnnym gospodarzom opowieść, jak to na stacji kolejowej w okupowanej Warszawie rozbito jeden lub kilka wagonów towarowych. Jak głosiła fama, Niemcy przewozili w nich lobstery pochodzące podobno z Grecji i być może przeznaczone na zupę dla żołnierzy. Zwierzęta te, wykradzione przez warszawskich cwaniaków, sprzedawane były na czarnym rynku w charakterze domowych pieszczochów, czyli pets dla dzieci. Również ja dostałem od taty takiego małego lobstera i nazwałem go Maciusiem. Spacerował sobie potem bardzo wolno po podłodze w pokoju i zajadał sałatę. Amerykanie potakiwali bardzo uprzejmie: Oh yes, oh yes…, ale wyglądali dość niewyraźnie. Po powrocie do motelu złapałem słownik i odkryłem, że… „lobster” to homar, a żółw to przecież „turtle”. Podano mi więc na kolację dokładnie oczyszczoną porcję ogromnego homara z Pacyfiku, którego grecki kuzyn Maciuś, według mojej opowieści, miał paradować niczym kot lub pies w naszym mieszkaniu przy ulicy Siennej.

 (fragment wspomnień)

Autor
Mieczysław Metler - autor

Mieczysław Metler

Przyszedłem na świat w Warszawie trzy lata przed barbarzyńskim najazdem Niemiec na Polskę i wybuchem II wojny światowej. Świadectwo dojrzałości otrzymałem w reaktywowanej po wojnie, wysoko cenionej Szkole Wojciecha Górskiego, a studia techniczne ukończyłem na Politechnice Warszawskiej. Nie zostałem pisarzem, chociaż wyniesione ze szkoły wartości humanistyczne nie są mi obce.

Przyznaję, że chęć podzielenia się wspomnieniami i autorskiego klikania w klawiaturę przyszła do mnie, podobnie jak do wielu innych osób, dopiero w wieku senioralnym. Moje teksty spotykały się z życzliwym przyjęciem przez redakcje „Kresowych Stanic” i „Smug Na Niebie” oraz przyjaciół. W tej publikacji znajdą Państwo nielukrowane wspomnienia Warszawiaka z trudnych lat borykania się ze ZŁEM, które wdarło się z obu stron do naszej Ojczyzny. Być może mają jakąś wartość historyczno-edukacyjną i beletrystyczną, ale o tym zadecydują Czytelnicy.