Książka
Judy z trudem stawiała kolejne kroki. Chodnik pod jej stopami zdawał się falować, uginać pod jej ciężarem, a chłodny wiatr uderzał w plecy, potęgując uczucie, że ktoś ją pogania. Szła z pochyloną głową, zaciskając dłonie na pasku torebki, a jej palce bezwiednie wyciskały na nim drobne zmarszczki. Serce waliło jej w piersi tak szybko, że niemal traciła oddech. Miała wrażenie, że ludzie mijający ją na ulicy patrzą zbyt długo, jakby widzieli na jej twarzy coś, czego ona sama nie była w stanie dostrzec.