Diablik:
Chwileczkę! Zenon! Dokąd idziesz?
A gdzie umowa między nami?
Przecież za chwilę urządzamy
Święto ze śpiewem i tańcami.
Gdzie patrzysz? Zapomniałeś chyba,
Co planowałeś pod choinkę.
Już ci podpowiem: magnetofon
Oraz do zdjęć jakąś maszynkę.
Wszystko w zasięgu jest twej ręki.
No, nie kombinuj nadaremno.
Za chwilę będziesz miał to wszystko.
Wystarczy tylko trzymać ze mną.
Zerknij przez okno. Nie, to drugie.
Spójrz, co się u sąsiadów dzieje.
Pod świerkiem stosy pudeł leżą.
To nic, że trochę chłodem wieje
I każdy patrzy obojętnie.
Ale co ważne, w swoją stronę.
Rzecz w tym, że właśnie dziś w wigilię,
Pragnienia ich są nasycone.
Jak będziesz kumplem, Zenon, ze mną,
To równo za rok o tej porze,
Furtkę... Nie, bramę przeogromną
Do świata zabaw ci otworzę!
Jeden warunek mały stawiam.
Nic już nie robisz tradycyjnie.
Nie ma opłatka, sianka, kolęd,
Do świąt podchodzisz konsumpcyjnie.
Zadanie proste. Zrozumiałeś?
Bierzesz prezenty, los się śmieje,
Ja nie zapomnę o atrakcjach,
Ty zapominasz o Betlejem.
O! Jakby w bieli ktoś nadchodził.
Za chwilę, Zenon pogadamy.
Teraz cię żegnam i pamiętaj –
Umowa stoi między nami.
No, to na razie. Do wieczora.
Do Mikołaja przy kolacji.
Od dzisiaj Zenon awansujesz.
Będziesz kapralem w mej formacji.
No, widzisz jaki los łaskawy?
A jeśli ciut pokontemplujesz,
To głowę daję – za dni kilka
Chyba świat cały zawojujesz.
Biegnę, bo sytuacja taka
Serce me wielce rozwesela.
Zaraz za rogiem, w tamtym domu,
Inna mnie czeka klientela.