Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki

Stwierdzenie, że dzieciństwo (jakie by nie było) dziś nie ma znaczenia, jest błędne. Zarówno to „dobre”, jak i to „złe” zawsze ma wpływ na tak zwane dorosłe życie. Tutaj należy tę tezę uzupełnić pewnymi uwagami:

• niekoniecznie dobre dzieciństwo dobrze wpływa na dorosłość,

• niekoniecznie złe dzieciństwo źle wpływa na dorosłość,

• bywa, że tzw. dobre dzieciństwo może źle wpłynąć na dorosłość,

• bywa, że tzw. złe dzieciństwo może dobrze wpłynąć na dorosłość.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Nawet na samym początku edukacji, w pierwszej klasie, pierwsze lekcje nauki pisania były dla mnie udręką – i wcale nie chodziło o to, że sobie nie radzę. Zaczęło się od tego, że ołówek wziąłem do lewej ręki. Pani kazała mi go przełożyć do prawej. Jednak kiedy zabierałem się do „a”, ołówek znów znalazł się w lewej, zupełnie poza moją świadomością. Pani wezwała mamę i powiedziała, żeby nade mną „popracować”, bo będę miał w życiu problemy. Skąd wiedziała?

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Profesor Marian miał zwyczaj nie stawiać (z małymi wyjątkami) nikomu piątki (wtedy najwyższa ocena). Mówił, że piątka przynależy Temu, kto nad nami, wskazując palcem na sufit, a w domyśle niebo. Kontynuował, mówiąc, że czwórka jest dla niego samego, a my możemy dostać co najwyżej tróje! Piątki jednak stawiał, ale bardzo rzadko (jak ktoś rzeczywiście błysnął wiedzą) i tylko przy specjalnych okazjach.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Po wielu latach, już w pracy, dowiedziałem się, jak ten plastik powstaje. Już teraz krótko powiem, że jest to polimer, związek dimetylo-tereftalanu (ester) z glikolem etylenowym (alkohol). Z tej butelki korzystałem bardzo długo, aż pękła. Jedyny pozytyw, że długo. Tak czy owak, nikt z nas wtedy nie miał świadomości, że zaczęliśmy pakować się w problemy o globalnej skali.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Ktoś powiedział, że praca daje życiu sens. Prawda. Dodałbym, że jest życia motorem, pozwala poznać siebie w różnych sytuacjach i przynosi zadowolenie. Dzięki pracy i to każdej – ciężkiej, trudnej, ciekawej, pożytecznej i tej (nazwijmy) niechcianej też – człowiek czuje się potrzebny. Nie da się nic nie robić, a przynajmniej nie długo. Zawsze będziemy szukać sobie zajęcia, dokonując kolejnych wyborów.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Kiedyś czytałem bardzo ciekawy artykuł, w którym była mowa o tym, że dzieci nie pozwalają rodzicom być kimś innym niż tylko rodzicami. Potrzeba dużo wysiłku, aby próbować uzyskać to „pozwolenie”, ale dla niektórych może się to skończyć swego rodzaju zachwianiem równowagi albo utratą „gruntu pod nogami”, a dla innych wręcz wybawieniem i otwarciem na świat.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Przy tej okazji moja teoria znów się sprawdziła. Ta mianowicie, że każdy człowiek „się składa” w różnych proporcjach: z mamy, z taty, z rodzeństwa, szkoły, otoczenia oraz z siebie samego. Ta ostatnia część jest najważniejsza, bo warunkuje i określa dalszy ciąg życia.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Gdy pojawiła się szczepionka na COVID-19, zaczęły się dyskusje, kto powinien być pierwszy zaszczepiony. Niedługo potem bardzo wielu wcale nie chciało się zaszczepić, tłumacząc decyzję w bardzo różny, ale zawsze bezsensowny sposób. Na szczęście ten czas minął, jednak zupełnie przewartościował nam życie.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Podróże nie tyle kształcą, co ukształtowują, bo przez poznawanie czegoś nowego ma się szerszy pogląd na różnorodność. Zawsze twierdziłem – i mamy na to dowody – że „lepsze” nie istnieje. Coś może być lepsze i owszem, ale tylko od czegoś, do czego jest podobne. Jeśli jest inne, nie da się porównać – jak jabłka z gruszkami albo kawy z herbatą.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Tak, karuzela zrobiona przez dziadka, której części wykonane były z… wołowych kości (wcześniej wypalonych w piecu węglowym) i pomalowane farbami do szkła. Karuzela była połączona ze starym gramofonem. Kiedy dziadek go włączał i płyta (najczęściej z muzyką klasyczną) zaczynała się obracać, kolorowe kostki, połączone ze sobą drucikami i tworząc razem jakby kloszową spódnicę, zaczynały unosić się tak, że z tej spódnicy robił się parasol. Podobało mi się to. Muzyka dosłownie unosiła się w powietrzu.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Małżeństwo mamy i taty być może było chęcią zapomnienia własnego dzieciństwa z czasów wojny, może samo-spełnieniem, doznaniem radości i wreszcie uczucia jakiegoś samostanowienia, a może też zwyczajnym pragnieniem miłości? Chyba jednak na pragnieniu się skończyło, a nam, czworgu dzieci z tego kanciastego związku, zostało w głowach z dzieciństwa wiele bardzo dziwnych, do dziś niezrozumiałych rzeczy.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Gdy już ten „skarb”, czyli paszport, miałem w ręku, moja radość sięgnęła zenitu! Na następne wakacje miałem gwarantowany wyjazd do Szwajcarii. Pojechałem (oczywiście) pociągiem z przesiadką w Pradze. Potem z Pragi do Karlsruhe w Niemczech Zachodnich i dalej już do samego Zurychu. Wszystko za pieniądze zarobione w spółdzielni studenckiej. Wszystkie pieniądze.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Byli tam już inni reprezentanci byłych „demoludów”, co zwiastowało wiele atrakcji, a przed organizatorami przedsięwzięcia (właściwe słowo) stawiało poważne zadania do wykonania. Sytuację można było porównać do przejścia po linie rozpiętej między dwoma brzegami Dunaju, który widzieliśmy przez okna. Obie strony, to znaczy my i oni, zorientowały się, że to szkolenie będzie miało właśnie charakter dwustronny.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Mimo kościelnego ślubu nie czułem potrzeby, aby chodzić „tam” co niedziela, a i tak chodziłem, bo wiedziałem, że to dla Ireny ważne. Dzieci wychowywaliśmy w wierze i religii. Co do tej ostatniej miałem coraz więcej wątpliwości, ale nic nie mówiłem. Bywałem apodyktyczny, czasem gniewny i dawałem temu upust. Nic dziwnego, że Irena z biegiem lat stała się jakby wycofana, nawet apatyczna. Nie czułem sprawy.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Zaczerpnąłem powietrza i to był mój błąd, bo w tej samej chwili facet zrobił więcej miejsca w przejściu i jednocześnie oślepiło mnie światło z odsłoniętej gołej żarówki i zachłysnąłem się chmurą dymu. Oczy miałem załzawione od jednego i drugiego. Duży spytał grzecznie: „Szto?!”. Skoro tak, to odpowiedziałem cicho, żeby nie wzbudzać podejrzeń, że ja z dołu, że głośno i żona nie może zasnąć.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Bywa, że ludzie ze sobą rywalizują nawet w związkach i w związku (nomen omen) z różnymi sprawami. U nas zdarzało się podobnie. Przestaliśmy więc. Nie dlatego, żeby się nie kłócić, bo i tak się kłóciliśmy o małe rzeczy, ale żeby niejako wykorzystać inną perspektywę i mieć w ten sposób szerszy obraz na sprawę taką czy inną, co było wręcz genialne w swej prostocie!

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment

Książka

Fragment książki

Każdy powrót do domu przynosi radość podobną do tej, jaką ma się przy wyjeździe. Wraca się jednak bogatszym o wrażenia, obrazy, odgłosy, zapachy, wspomnienia, do których następnie i po pewnym czasie też się powraca. To takie swego rodzaju perpetuum mobile.

Anatol Boguniecki, "W życiu nie ma przypadków", fragment