Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki

Wiera za dużo w życiu przeszła. Trzymała na rękach krew nie tylko swoją, ale waleczność przodków, waleczność rodu. Wyniesiona na ołtarze boskości, miała uratować kilka pokoleń, od najstarszych do najmłodszych. Miała zabrać bogini śmierci sprzed nosa tych, którzy byli za słabi. To ona ratowała tych, co nie wiedzieli, jak wstać z kolan. To ona, wielka bogini Wiera, jako jedyna kobieta zrodzona z matki. Podczas porodu jej matka czuła, że przychodzi na świat jej dziecko. Ale inne niż miało być. O wyjątkowości nie wiedziała.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Pukała do otwartych drzwi, żeby wpuścili ją do pustego pokoju, gdzie czekał na nią wszechświat z połową szklanki w drżących rękach.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Czuła wsparcie, czuła spokój. Zawsze zaglądała do ich dusz. Do dusz pacjentów. To ci, którzy mieli to samo spojrzenie. Ufała że ci wszyscy, których spotykała, wiedli podobne życie i ona ich rozumiała.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Wiera czekała u drzwi swoich marzeń, tam już nie było niechcianych rąk i uścisków. Tam była błogość, cisza, ciekawość. Tam czekało na nich ukojenie. Ptaki latały tam wysoko.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Oddech uszedł do krainy wieczności, już teraz czeka go spokój. Zgaszone światła nie mają już mocy. Tylko cisza gra na ustach wiatru. Obudź mnie ze snu, tam tylko goni się po krawędziach światów wybaczenie pod rękę ze złością. Szukaj mnie w jego obcych oczach, już nie zdążę uciec przed przeznaczeniem. Śmierć przyszła cicho, nikt jej nie zauważył. Usiadła na krawędzi łóżka i zabrała jej duszę. Nikt nie wiedział, że znikła w przestworzach.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Nikt już nie zgasi papierosa o północy i nie pożegna. Nie rozleje na wyłożoną myślami podłogę, gdzie porzucili walizki na peronach marzeń. Tylko samotne ćmy tańczą na pustym niebie, tylko neony oświecają pustkę tamtejszej niewiedzy. Ból wypala w piecu kolejne dusze i odkłada na puste półki kolejne naczynia. Nikt jej nie odbierze uśmiechu, który podarowała tym, którzy oddali swój honor i odwagę, tym co pozostawili na polu bitwy swój honor, swoją odwagę. Tylko więźniowie arkanu zostawili ślad w pustych szklankach, toczył się zapach pod górę przeznaczenia, ten zapach odurzał i zabijał tamte uśmiechy.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Demon czarny jak smoła dmuchał pustką w ustnik.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Teraz wysłuchaj mnie, proszę. Twórz rzeczywistość, której nie ma. Twórz ją. Stwórz świat, który ci odpowiada. Stwórz świat, który jest dla ciebie. Rysuj obrazy, które chcesz. Twórz rzeczywistość, która ci dopowiada, to ty jesteś kreatorem, to ty tworzysz ten świat. Nie pozwól im zabrać tego, co masz teraz. Nie czekaj na to, aż samo przyjdzie twoje przebudzenie, ale czekaj, aż się to zmaterializuje. Wybacz sobie to, co się wydarzyło. Wybacz sobie to, że nie mogłaś nic zrobić. Wybaczaj każdemu, kto cię skrzywdził. Wybacz tym, co zniknęli na twoich oczach. Wybaczaj po prostu wybaczaj każdemu, bo pamiętaj, że wybaczanie jest dla każdego, a najważniejsze jest dla ciebie.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Ona, jej córka, zabrała kolejne oddechy ludziom, a Wiera jako matka im pomagała.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Nie dotknie mojego grzesznego umysł już żadna myśl. Czekam na Stwórcę. Czekam, aż zapłonie ostatnia latarnia w oczach na morzu tajemnic.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Oddech był w próżni. Puste słowa bez znaczenia płynęły po pustych zamkach, gdzie nawet duchy nie śpiewały pieśni.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

W tym momencie Wiera miała wizję. Widziała czarnego demona, który jechał na złotym, palącym się koniu. Potem widziała Czarną śmierć we Wszechświecie w za dużych butach, idącą pod wiatr na pustyni. Niosła kosę pod pachą i czekała na kolejnego pasażera, który jechał na gapę. Jutro już miała odbyć się ostatnia podroż jego życia. Kolejną wizją był biały anioł, który w polu kukurydzy walczył z czarnym demonem.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Do statku płynęły samotne porzucone marzenia, które chciały na nowym lądzie zacząć nowe życie. Ludzie z lustrami, w których nie widać ich własnego życia. Wiera widziała ich i przyjmowała w swoje ramiona, na swoją ziemię, tych porzucony rozbitków. Czekała na nich wśród podświadomości. Wprowadzała w trans, sprowadzała na nich z nieba to, co dawało im to, czego chcą. Wiarę w to, że będą tymi, kim chcą być. Czekała na nich. Wciąż czekała na to, aż staną się tymi, którymi zawsze się chcieli stać.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Czekała na nich, uszczęśliwiała ich, nakazywała im wybaczać tym, przez których zostali skrzywdzeni, mieli na swoich sercach ranę, którzy pili krew z ust wrogów. Bo im nakazali. Rozłupywała więzy. Nigdzie nie było im tak dobrze, jak z nią. Przytulała ich do serca jak matka kochająca i wybaczająca każdemu wszystko, co zrobili. Wiedział, że jedynym językiem jest język miłości, on przemawia, on leczy, daje miłość i wybaczanie. Słowa jak tarcze chroniły, tłukły się po niechcianych samotnych drogach przeznaczenia. Samotne ścieżki jak kamienie, wspomnienia przykuwają do krzyża wiecznego cierpienia. Wchodzące po drogach po szczeblach ciężkie i trudne mozolne wspomnienia. Kroki, jakie robili, pomagały im się wzmacniać, byli teraz niezatapialni, chodzili po wodzie. Niebieskie miecze leczyły ich, tłukły wszelkie trudności, zastoje krwi w ich żyłach. Niebieski wiatr wytatuował na ich policzkach znaki. Kazała im się nie poddawać. Mają iść pod prąd. Niebieski wiatr malował na ich twarzach cierpienie, ich dusze były zaklęte w szkle, a ona je rozbijała i szkło pękało.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Lustro zamykało oczy tym nieszczęśnikom, którzy wpadli w czarną rozpacz.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Tamten dom bez okien, z pustym kominkiem. Nad jej oczyma płakało niebo. Ona już wiedziała, jej oczy wiedziały, ale zapomniały jej powiedzieć o tym, co tam jest za powiekami naszych spojrzeń. Tam nie ma już dla nich miejsca w pociągu, obok tych, co zostawili walizki, tamte zapomniane bagaże na stacji. Opuszczone oczy tych, co zostawili na stacji ostatnie oddechy i łzy nieutulone pod powiekami. Czekały, aż przyjedzie pociąg pełen ciepła i przytulenia. Zostawione na pastwę losu w opuszczonych wagonach bezczynności, utulone przez zapach papierosów, przemykające na polu rusałki. Niechciane i porzucone na stacjach, walające się po peronach, niezaopiekowane we łzach, tęskniące za swoim bezpiecznym łóżkiem, tęskniące za poduszką. Tam właśnie były – samotne oczy na rantach czekały na przyjeżdżające statki pełne egzotycznych owoców i egzotycznych ludzi.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Budowla lśniła w środku ust anioła.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Tam cisza nie była przyjacielem. Cisza była tym, czym jest znak, i czekała na gałęzi strachu. Wierę otaczała nicość i tajemnica.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Przytulała ich do serca jak matka kochająca i wybaczająca każdemu wszystko, co zrobili. Wiedział, że jedynym językiem jest język miłości,  on przemawia, on leczy, daje miłość i wybaczanie. Słowa jak tarcze chroniły,  tłukły się po niechcianych samotnych drogach przeznaczenia.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment

Książka

Fragment książki

Popatrzyła na Niego. Był światłością, był przeźroczysty, był jasny. Był inny niż na obrazkach w kościołach. Wiera patrzyła na Stwórcę. Była w miejscu, w którym było jasno. To jej kolejne życie. – Zaczynamy opowieść – powiedział Bóg. – A mam zapiąć pasy? – zapytała Wiera. – Nie, twój umysł zdąży. Tu jest inny wymiar czasoprzestrzeni.

Agnieszka Skrabot, "Spowiedź szeptuchy", fragment