Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki

Szli w stronę misji, jak w kierunku przyrzeczenia, wierząc z młodzieńczą naiwnością albo z wytartą mądrością, że bezinteresowna pomoc nie ginie w próżni, lecz krąży, odbija się echem we wszechświecie, i któregoś dnia powróci jako światło odbite w czyichś oczach.

Piotr Mikołaj Skobel, "Skazany w de Janeiro", fragment

Książka

Fragment książki

Zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować, Leszek pobiegł przez piasek, mijając rozstawione parasole i leżaki. Wprawnymi ruchami omijał grupki ludzi, aż po chwili wbiegł w spienione fale oceanu, wywołując wokół siebie salwę śmiechu i okrzyki zaskoczenia. – Panowie, o taką Brazylię walczyłem! – krzyknął z uniesieniem, wskazując na śniadolicą dziewczynę w zielonym bikini, która właśnie przechodziła obok, kręcąc biodrami w rytm leniwie sączącej się gdzieś samby. Jej sylwetka zdawała się potwierdzać wszystkie plotki o urodzie tutejszych kobiet.

Piotr Mikołaj Skobel, "Skazany w de Janeiro", fragment

Książka

Fragment książki

Wszyscy roześmiali się głośno. Ktoś puścił w głośnikach kolejny polski przebój disco polo, do tego stopnia obciachowy, że aż stał się zabawny w klimacie brazylijskiej nocy. W ferworze żartów i szykowania się do wyjścia panowała atmosfera jak w studenckim akademiku: ktoś jeszcze szukał koszuli, ktoś próbował przeprasować wymięte spodnie, a w tle kursowały kieliszki z wódką. – Ostatni szot przed wyjściem! – zakrzyknął Dziki, unosząc do góry szklankę z przezroczystym napojem. – Za udaną noc!

Piotr Mikołaj Skobel, "Skazany w de Janeiro", fragment