Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki

Clarc, patrząc na dziewczynę, otworzył przed nią swoje inne „ja”. – Niestety przyszedł moment, którego się obawiałem. Czasu pożegnań… nie lubię – powiedział cicho. Ataner, by złagodzić tę smutną chwilę, odpowiedziała łagodnie: – Niestety tak już jest w życiu – wszystko, co dobre, kończy się za szybko. Ale może… może to nie koniec, tylko początek czegoś nowego. Początek przyjaźni, które przecież potrafią być trwałe i piękne. Dziękuję ci za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. Jesteś prawdziwym przyjacielem.

Roman Kwiatkowski, "Rozrzucone kwiaty. Część 3", fragment

Książka

Fragment książki

Kiedy Ataner usiadła obok profesora, po jednej stronie stołu, Clarc przesunął swój talerz i sztućce tak, aby dokładnie siedzieć naprzeciwko dziewczyny. Pochylił się nad wazonem z kwiatami stojącym między nimi i, udając że je wącha, przesunął go lekko w bok, by kielichy białych róż nie zasłaniały błękitnych oczu Ataner.

Roman Kwiatkowski, "Rozrzucone kwiaty. Część 3", fragment

Książka

Fragment książki

– Z jakiej to okazji ma być ten występ operowy? – Z żadnej. Po prostu będzie koncert – tak jakby dla ciebie, milionera. I tyle. – Super, już się nie mogę doczekać. Potrafi mnie szef uszczęśliwiać. Chciałbym, żeby ten sen trwał wiecznie, panie szefie.

Roman Kwiatkowski, "Rozrzucone kwiaty. Część 3", fragment

Książka

Fragment książki

Obsesja tą kobietą osiągnęła już taki poziom, że żaden lekarz nie podjąłby się terapii „na żywym organizmie” Clarca. Jedynym antidotum mogła być tylko ona – stan, który inni nazywają miłością.

Roman Kwiatkowski, "Rozrzucone kwiaty. Część 3", fragment

Książka

Fragment książki

– Zamknij oczy! – poleciła stanowczo. Erick wykonał polecenie… połowicznie, zamykając tylko jedno oko. – Drugie też, pajacu. – Nie potrafię – odpowiedział z udawanym smutkiem, trzymając szlafrok w rękach. – Czego nie potrafisz? Zamknąć oczu?! – Tak, nie potrafię, bo mam wadę. Jak jedno zamykam, to drugie mi się otwiera – wyrecytował, a głośny śmiech przyozdobił jego wypowiedź. – Osz ty… pożałujesz tego!

Roman Kwiatkowski, "Rozrzucone kwiaty. Część 3", fragment

Książka

Fragment książki

– Witam, czy pani Johanson? – Clarc – wyprostowany, z nienaganną aparycją – stanął vis-à-vis kobiety, o której śnił, mogąc teraz po raz pierwszy usłyszeć na żywo barwę jej głosu.

Roman Kwiatkowski, "Rozrzucone kwiaty. Część 3", fragment

Książka

Fragment książki

– Mam na imię Clarc. – Mężczyzna wpatrywał się w autora, nie spuszczając go z oczu ani na moment, oceniając każdy jego ruch. Jack, oddając książkę, uśmiechnął się – na co zareagował stojący nad nim wysportowany czterdziestolatek. – Jest pan moim ulubionym autorem – powiedział Clarc z kamiennym, zimnym wyrazem twarzy.


Roman Kwiatkowski, "Rozrzucone kwiaty. Część 3", fragment

Książka

Fragment książki

Mówiąc to, nie tylko jego oczy promieniały szczęściem – dłonie również nie przestawały cieszyć się dotykiem aksamitnej, choć mokrej skóry żony.

Roman Kwiatkowski, "Rozrzucone kwiaty. Część 3", fragment