Książka
Fragment książki
O koniach pięknych, dobrych i prawdziwych
Piękne konie miała, gdy lepiła gliniane figury.
Piękne konie miała, gdy tworzyła formy z piasku.
Piękne konie miała, gdy rzeźbiła lodowe posągi.
Piękne konie miała, gdy były wydmuchane ze szkła.
Piękne konie miała, gdy lśniły na tle lazurowego nieba.
Piękne konie miała, gdy suszyły zęby na wietrze.
Piękne konie miała, gdy czesała ich grzywy.
Piękne konie miała, gdy były brązowe jak mleczna czekolada.
Piękne konie miała, gdy wyszły spod ręki troskliwego opiekuna.
Piękne konie miała, gdy galopowały po piaszczystych bezdrożach.
Piękne konie miała, gdy były lakoniczne i tajemnicze.
Piękne konie miała, gdy popadały w melancholijne deliberacje.
Piękne konie miała, gdy uciekały w jej towarzystwo przed ciszą.
Piękne konie miała, gdy trwogą napełniały jej serce ich zamiary.
Piękne konie miała, gdy nie znały granic i zmierzały ku nieskończoności.
Piękne konie miała, gdy była podekscytowana i przerażona ich innością.
Piękne konie miała, gdy reagowała aplauzem na ich wokalne popisy.
Piękne konie miała, gdy poruszały się krokiem tanecznym.
Piękne konie miała, gdy tańczyły nad przepaścią.
Piękne konie miała, gdy dumnie prężyły się przed nią ogiery.
Piękne konie miała, gdy stawały dęba.
Piękne konie miała, gdy tworzyły atmosferę niesamowitości.
Piękne konie miała, gdy płaciła za ich wybryki wysoką cenę.
Piękne konie miała, gdy je kochała i nienawidziła zarazem.
Piękne konie miała, gdy padały przed nią na kolana z wdzięczności.
Dobre konie miała, gdy piły z ogólnie przyjętym umiarem.
Dobre konie miała, gdy nie stawały w szranki pijackich zawodów.
Dobre konie miała, gdy nie siłowały się na kopyta.
Dobre konie miała, gdy nie łgały bez zająknięcia w żywe oczy.
Dobre konie miała, gdy nie robiły sobie przeszkód.
Dobre konie miała, gdy pozwalały się wodzić za uzdy.
Dobre konie miała, gdy wędzidłem tłumiła w nich prawo natury.
Dobre konie miała, gdy ćwiczyły się w duchu stoickiego spokoju.
Dobre konie miała, gdy stanowiły dla niej trwały punkt oparcia.
Dobre konie miała, gdy były słodkie jak mleczna czekolada.
Dobre konie miała, gdy chciały ją uchronić od samotności.
Dobre konie miała, gdy chciały ją ocalić od samozagłady.
Dobre konie miała, gdy odmawiały za nią modlitwy.
Dobre konie miała, gdy troszczyły się o jej zbawienie.
Dobre konie miała, gdy chciały jej przybliżyć królestwo niebieskie.
Prawdziwe konie miała, gdy szczyciły się szlachetnym rodowodem.
Prawdziwe konie miała, gdy nosiły końskie imiona.
Prawdziwe konie miała, gdy płaciła za nie wysoką cenę.
Prawdziwe konie miała, gdy były na cztery nogi kute.
Prawdziwe konie miała, gdy gubiły podkowy na zabłoconych szlakach.
Prawdziwe konie miała, gdy pasły się w zagrodach.
Prawdziwe konie miała, gdy łzawiły alergicznie przez kurz i pył.
Prawdziwe konie miała, gdy nie śmiały skakać przez wysokie przeszkody.
Prawdziwe konie miała, gdy odmawiała za nie modlitwy.
Prawdziwe konie miała, gdy rżały w porze karmienia z podekscytowaniem.
Prawdziwe konie miała, gdy parowały się w powozach.
Prawdziwe konie miała, gdy mnożyły się w stadninach.
Prawdziwe konie miała, gdy je trzymała za grzywy.
Prawdziwe konie miała, gdy je przytulała, nie zważając na ich zapach.
Prawdziwe konie miała, gdy reagowała alergicznie na ich sierść.
Prawdziwe konie miała, gdy trzymała krótko dumnie prężące się przed nią ogiery.
Prawdziwe konie miała, gdy działały przez wzgląd na prawo natury.
Prawdziwe konie miała, gdy wierzgały podburzone sobie tylko znanym impulsem.
Prawdziwe konie miała, gdy miały szorstkie języki.
Prawdziwe konie miała, gdy przekraczały granice jej nietykalności.
Prawdziwe konie miała, gdy były brązowe i słodkie jak mleczna czekolada.
Martinus Molon, "Przeistoczone dziedzictwo", fragment