Książka
Fragment książki
– Może potrafisz mu wybaczyć – powiedział. – Ja próbowałem, ale nie potrafię. Może jeśli tobie się uda, to i ja dam radę… – Teraz ja zamilkłam. Zamyśliłam się rozważając to, o co mnie prosił. – Tak – odpowiedziałam w końcu. – Wybaczam mu.
Krzysztof Kontek, "Jestem Kimberly", fragment
Książka
Fragment książki
– Macie święto związane z potrawą? – zdziwił się Grześ. – To my chyba powinniśmy mieć Narodowy Dzień Pierogów. – Gdybyście w Polsce chcieli świętować narodowy dzień każdego supersmacznego dania – zaśmiał się James – to mogłoby zabraknąć dni w roku.
Krzysztof Kontek, "Jestem Kimberly", fragment
Książka
Fragment książki
Richard ukłonił się z galanterią i uśmiechem. Poczułam się jak dawna dama. Podniosłam więc głowę i, wchodząc do zamku, starałam się zachowywać jak pani tego pałacu.
Krzysztof Kontek, "Jestem Kimberly", fragment
Książka
Fragment książki
– Pięknie – przerwał nam James. – Wy tu gadu-gadu o filmach, a tam pałac już za nami tęskni. – Coś widzę, że chyba masz nadzieję na jakąś stęsknioną księżniczkę w tym pałacu – zażartował Grzesiek.
Krzysztof Kontek, "Jestem Kimberly", fragment
Książka
Fragment książki
Podałam umundurowanemu urzędnikowi mój paszport. Popatrzył na mnie i zapytał: – Jak się pani nazywa? – No właśnie nie wiem – odpowiedziałam z wahaniem. Ku mojemu zaskoczeniu twarz urzędnika wykrzywiła się w niedwuznacznym grymasie przerażenia. Wyraźnie widziałam, jak lewą ręką z całej siły uderza jakiś niewidoczny dla mnie przycisk i po chwili podbiegło do mnie trzech uzbrojonych po zęby żołnierzy. Powalili mnie na ziemię. Leżałam i czułam, jak na moich nadgarstkach zaciskają się kajdanki. Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje.
Krzysztof Kontek, "Jestem Kimberly", fragment
Książka
Fragment książki
– Trochę poczytałem o Polsce – wtrącił James. – To dość cywilizowany kraj. Mają nawet internet, więc będziemy w kontakcie.
Krzysztof Kontek, "Jestem Kimberly", fragment
Książka
Fragment książki
– Fajnie się składa, że zerowy południk jest tak blisko Londynu – powiedział James, pozując do zdjęcia. Henry popatrzył na niego z lekkim zdziwieniem. – No przecież to nie przypadek – powiedział. Tym razem James popatrzył na ojca zdziwiony. – Czyżbym wykazał się niewybaczalną ignorancją? – zapytał.
Krzysztof Kontek, "Jestem Kimberly", fragment