Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki

W dzieciństwie babcia opowiadała Laurze, że gdy ktoś umiera, jego miejsce musi zająć nowe istnienie. Tak było z jej prababcią, a babcią Ireny, która zmarła w tym samym dniu, w którym Irena się urodziła. Koncepcja odejścia z tego świata w dniu narodzin drugiej osoby brzmiała w ustach babci jak zaczerpnięta z Biblii i bardzo przypadła Laurze do gustu.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Laura ukroiła po kawałku sernika i makowca. Nastawiła ekspres, z tym większą przyjemnością, ponieważ pomyślała, że też się chętnie napije kawy. Jej zapach skusił również Irenę i Karola. – Lauro, kochanie, kogóż tu gościsz po cichu? – zapytała Irena. – Mamo, przedstawiam ci pana?… – Wigiliusza – pomógł jej mężczyzna. – Znacie się? – zapytał Karol. – Nie, poznałam pana przed chwilą. Poprosił o mały poczęstunek. Nie mogłam mu odmówić, na dworze jest przecież zimno i mokro – odpowiedziała i zwróciła się serdecznie do przybysza: – Niech sobie pan odpocznie. – Tak, oczywiście. „Gość w dom, Bóg w dom” – zacytowała Irena. – Tak mówią, a ja się z tym zgadzam – odpowiedział gość i popijał już podaną gorącą kawę.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Obudził ją znajomy piskliwy głos, który usłyszała tuż przy uchu: – Lauro, wstawaj, bo spóźnimy się do kościoła. – A potem ktoś zerwał z niej kołdrę. – To mi się śni – mówiła do siebie w myślach. Ale to miły sen. Zaczął dochodzić do niej zapach pieczonych rogalików drożdżowych. Boże, jak za dawnych czasów! Mniam! Czyżby to jakaś niespodzianka? Otworzyła oczy i zobaczyła, że stoi nad nią mama: piękna, młoda i z czupryną długich włosów. – Lauro, czemu twoja siostra zawsze może wstać przed tobą? Już dawno włożyła święconkę do koszyczka, a ty jak zwykle się lenisz – skarciła ją, ale do reprymendy dołączyła łaskotki. Nie do wiary, gdzie ja jestem? Ten sen jest bardzo realistyczny, ale to nie może być prawda! Rozejrzała się po pokoju. Zobaczyła wersalkę z lat dziecięcych z załamaniem po środku, obok niej stało pianino, a naprzeciwko barek z otwieranymi środkowymi drzwiczkami, które służyły za biurko. W rogu pokoju znajdował się duży fikus.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Spełnienie marzeń może stać się realne, jeśli mocno się tego pragnie i pozwala zbliżyć się poznanym osobom, które przecież mogą być niespodziewaną częścią planu na sukces. W naszym życiu nieustannie przechodzimy przez rozmaite drzwi, otworzywszy kolejne i kolejne, a po ich drugiej stronie czekają nowi przyjaciele, ale czasem też wrogowie. Wszyscy jednak są nam potrzebni, by nas wzmacniać w pokonywaniu dalszej drogi.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Ponownie wrócili na miejsce, skąd zniknęło auto z dziećmi, i rzeczywiście aparat leżał na snopie słomy. Antoni wziął go w ręce i zaczął obracać, szukając jakiejś wskazówki. Postanowił go użyć, by sprawdzić, w jakim jest stanie. Skierował aparat w stronę starej glinianej beczki na kapustę kiszoną. Naczynie to samo w sobie wyglądało zabytkowo, dlatego odruchowo potraktował je jak eksponat do sfotografowania. Zaryzykował wciśnięcie przycisku i z niedowierzaniem wszyscy ujrzeli, jak beczka znika sprzed ich oczu. Przez chwilę zapadła cisza, bo nikt z obecnych nie mógł wypowiedzieć słowa. – Co o tym myślicie? – zapytał w końcu Antoni. – Czy dzieci zniknęły w ten sposób? – przeraziła się Kornelia. – Nie wiem, ale to możliwe. Chociaż wolałbym myśleć inaczej. – Posłuchajcie – odezwała się dziewczyna. – Wiemy już, jak działa wehikuł, ale nie wiemy, jak wrócić z powrotem. – A przede wszystkim, czy jest szansa wrócić w to samo miejsce i do tej samej epoki – stwierdził Robert.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Choinka rzucała poświatę padającą z lampek na stół, który był naprawdę wyjątkowy. Stały na nim półmiski z karpiem w galarecie i smażonym, kutią, kluskami z makiem, chrzanem własnej roboty i wieloma innymi potrawami. W sumie było ich dwanaście, jak nakazuje tradycja. Babcie nie pozwoliłyby na to, by było ich mniej. Wszystko to działo się na oczach Laury. Wydawało jej się, że przygląda się temu z boku. – Pięknie wyglądają, prawda? – Usłyszała za sobą głos i obejrzała się. Stał za nią Wigiliusz. Wystraszyła się, ale tylko w pierwszej chwili. Potem ze spokojem odpowiedziała: – Tak, są cudowni, już o tym zapomniałam. Czy to jest sen? – Nie, jesteśmy w świecie równoległym. Zostałaś przeniesiona. – Przeniesiona? Co to znaczy? – Przeniosłaś się w czasie, ale tylko na chwilę. Można powiedzieć, że dostałaś taki wyjątkowy prezent świąteczny, choć tak naprawdę masz sobie przypomnieć te lepsze dni z rodziną. To była wasza ostatnia wspólna wigilia.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Matka i córka zamilkły. Pogrążone w myślach oddały się przygotowywaniu reszty świątecznych potraw. Tadeusz co chwilę zmieniał płyty. Tym razem odtworzył kolędy w wykonaniu Eleni. Jej miękki głos zawsze działał na niego kojąco. Mężczyzna z niewiadomych przyczyn poczuł przeciąg. Spojrzał w stronę okien, czy czasem któreś się nie otworzyło, ale nie – wszystkie były zamknięte. – Irenko! – zawołał. – Czy otworzyłyście okno w kuchni? – Nie! A czemu pytasz? – Nie czujecie przeciągu? – Jego żona zaprzeczyła, ale już po chwili do kuchni wpadł taki podmuch wiatru, że pościągał wszystkie serwety zakrywające przygotowane potrawy. – Na litość boską! Tadeusz, sprawdź drzwi! Może to one się otworzyły. – Mężczyzna poszedł do przedpokoju, ale to nie stamtąd dochodził wiatr. Za to w pokoju dawał się we znaki. Bujał choinką na wszystkie strony, a obsypujący się z niej śnieg zasypał kanapę i dywan. – Śnieg, śnieg! – krzyczały radośnie Ada i Hania. – Jaki śnieg!? – zdziwiła się Irena i pobiegła zobaczyć, co się dzieje. Dołączyła do niej Laura. – Mówiłam ci, że dzieją się tu dziwne rzeczy.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Karol podszedł do choinki i próbował dosięgnąć chmury, by sprawdzić, czy jest prawdziwa. No i była, co jeszcze bardziej wszystkich zaniepokoiło. – To jakieś siły nadprzyrodzone, na pewno – zastanawiała się głośno Irena. – Mamo, przestań! To jakiś kawał. Czy ktoś tu był oprócz nas? – Nikogo nie było, przecież wiesz – odezwał się Karol. – A więc przeprowadzimy śledztwo, bo to jest przedziwne. Babcia opowiadała, że w jej rodzinnej wiosce zdarzały się historie jak z baśni i zazwyczaj dochodziło do nich podczas świąt. Trudno to wytłumaczyć, ale było tak chyba dlatego, że święta to magiczny czas skłaniający ludzi do refleksji. – Wówczas zastanawiamy się nad tym, co minęło i co nastąpi. Mówimy: „Obym dożyła, dożył następnych świąt”, tak jak byśmy stali przed jakąś wyrocznią. Laura sceptycznie odnosiła się do tego rodzaju powiedzeń wywodzących się przesądów przekazywanych przez szeptuchy. Jednak to, co teraz zobaczyła, nieco zbiło ją z tropu, ale w ostateczności nie straciła zimnej krwi i postanowiła zareagować ze spokojem.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Gdy weszli do środka, natychmiast przywitał ich młody człowiek w jasnym garniturze. – Dzień dobry – odezwał się i mimowolnie spojrzał na Kornelię. – Dzień dobry – odpowiedziała cicho, nie mogąc oderwać od niego wzroku. Jego czarne oczy wbiły się w nią i przeszyły ją na wylot. Ona również odwzajemniła to piorunujące spojrzenie. Patrzyli się na siebie, jakby spotkali się poza światem. Stali tak chwilę, kiedy Kornelia, oprzytomniawszy jako pierwsza, powiedziała: – Piękny wystrój. Nigdy nie byłam w takim miejscu. Czy jest ono dla pana w jakiś sposób symboliczne? – Owszem. Wszystko to należało kiedyś do mojego dziadka, a dziś należy do mnie i nie potrafię się od tego odciąć. To jak relikwie. Nadają tej kawiarni status pokoleniowy, no i wprawiają gości w dobry nastrój. Czują się tu bezpiecznie.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment

Książka

Fragment książki

Dojeżdżali na miejsce. Kornelia już z daleka podziwiała dworek. Prowadziła do niego wąska droga obsadzona ogromnymi lipami. Jechali wśród drzew, zbliżając się do szerokiej bramy. Można było zauważyć, że jej szczyt niegdyś zdobiły rzeźby, które witały domowników, ale nie udało się ich odzyskać. Podjechali pod dom, okrążając wielki skalniak, który mienił się przeróżnymi barwami. Sam dworek to cudna budowla w kolorze écru, w stylu romantycznym. Przy oknach na parterze ciocia posadziła malwy, które przypominały, że to dom z minionego wieku. Dziś te kwiaty nie są już tak popularne. Bluszcz okalał główne, zadaszone wejście, a po obu stronach drzwi stały dwie kolumny. Dookoła znajdowały się też inne zabudowania, ale jeszcze ich nie wyremontowano, chociaż ciocia opowiadała, że myślą nad ich przeznaczeniem. W tej chwili służyły jako składzik na różności. Wujek trzymał tam narzędzia, przyrządy, meble ogrodowe i wszytko to, co podczas remontu nie znalazło swojego miejsca w dworku. Za nim chyliła się na prawo stara stodoła, która wydawała się, nie wiadomo czemu, najciekawsza. Na jej ścianach widać było resztki farby w rozmaitych kolorach. Ciekawe, czy w przeszłości pasowała do otoczenia. Kornelia postanowiła później do niej zajrzeć.

Ewa Oleksiuk, "Fantazyjne opowieści", fragment