Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki

Pisałem niedawno o rozpoczęciu w tym semestrze moich zajęć dydaktycznych ze studentami. Na pierwszych zajęciach pojawiło się sześciu studentów, czyli cała nieliczna grupa. Na następnych zajęciach, tydzień później, powił się już tylko jeden, a dziś, na trzecich zajęciach, nie pojawił się nikt. Było mi przykro, że studenci tak niepoważnie potraktowali mnie, czyli wykładowcę, ale przede wszystkim ten mój piękny przedmiot pod nazwą zarządzanie projektami.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Od wielu już lat organizujemy sobie z panią Krysią kilkudniowy wyjazdy w różne regiony naszego pięknego kraju. Wyjazdy te, jako dobrze przygotowane i zorganizowane wycieczki dla mało licznej grupy dwóch osób, miały zasadniczo dwa cele: zwiedzać i poznawać ciekawe miejsca oraz miło spędzać czas poza domem i poza Przybędzą.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Od lat niezmiernie zadziwiają mnie ci studenci, którzy przychodzą na egzamin lub kolokwium zupełnie nieprzygotowani. Na co oni liczą? Że może uda się im odpowiedzieć swoimi słowami, i w dodatku według swoich wyobrażeń, na pytania z wiedzy, która jest im mniej znana albo wcale? Że może uda im się coś ściągnąć? No, nie uda się, bowiem mój „terror” w takich sytuacjach jest skuteczny.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Nasze pierwsze białe wino jest już w butelkach. Wtedy to winiarz wieńczy swoje dzieło. Zapytacie pewnie: „Jakie jest to wino?” Odpowiadam: „Jest dobre, tzn. smakuje dobrze i nada się do picia. Ma zapach dzikiej róży, a w smaku wyczuwa się aromaty malin i również dzikiej róży”.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Piszę o tych wyciętych drzewach z pewną nostalgią. Osobiście zakupiłem je i sadziłem. Wzrastały przez te wszystkie lata, upiększając naszą ładną i zieloną posiadłość. Wyrosły wysoko i taka jest kolej rzeczy, że kiedyś trzeba je było wyciąć. Oddadzą nam ostatnią przysługę jako drewno do kominka.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Pisanie “Dziennika harnasia” to nie było żadne postanowienie na nowy rok. Była to potrzeba wewnętrzna, która bardzo długo we mnie dojrzewała i po latach doczekała się realizacji.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Dziś nasza córka Ewa ma urodziny i kończy trzydzieści sześć lat. Wierzyć się nie chce, że nasza maleńka Ewa tak bardzo wyrosła. Szybko przybywa jej lat, ale my, tzn. pani Krysia i ja, uważamy, że wcale się nie starzejemy.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Mijają zatem pięćdziesiąt cztery lata pracy w Politechnice Śląskiej, czyli w mojej macierzystej uczelni. Kiedy mówię o tym różnym znajomym osobom, ich reakcje są różne: uśmiechy aprobaty i akceptacji, podziw wyrażany skinieniem głowy, a czasem również pytanie: „Chce ci się jeszcze pracować?”

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Moja końcowa refleksja: kiedy zobaczysz w lustrze pomaszczoną, lekko zwiędłą i wyliniałą głowę jeszcze żywotne istoty podobnej do ciebie, pomyśl, że to już chyba jesień życia. Nie zapominając o cieniach starości, staraj się wykorzystywać każdego dnia wszystkie jej blaski, w tym należną ci wdzięczność swoich wychowanków i dzieci, które zapewne posiadasz.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Czy dziś, trzydzieści pięć lat od upadku komunizmu, warto o tych czasach pisać sentymentalne książki i w moim Dzienniku? Pamiętajmy, że te czterdzieści pięć lat PRL-u to jednak część historii naszego kraju. To czasy niedostatku i trudów życia milionów Polaków, ale również ich sentymentalny wspomnienia. To dla nich czasy bez wojny, którą przeżyli i które doświadczyli nasi dziadkowie i rodzice.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment

Książka

Fragment książki

Dlaczego jeszcze pracuję? Pracuję, bo chcę i mogę. Mam chęci i zdrowie. Ktoś mógłby na to powiedzieć: “Czy nie lepiej, człowieku, odpocząć sobie po tylu latach pracy, czyli nic nie robić, jak to czyni wielu emerytów? Ale podobno ta zasłużona emerycka bezczynność nie sprzyja dobremu zdrowiu i długiemu życiu. Starszemu człowiekowi potrzebna jest zatem aktywność fizyczna i umysłowa, a nie tylko siedzenie w domu przed telewizorem.

Andrzej Karbownik, "Dziennik harnasia", fragment