Książka
Fragment książki
Zaczęła tracić przytomność na ulicy, w sklepie, w środku dnia, w tłumie i na odludziu.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Zaczęła tracić przytomność na ulicy, w sklepie, w środku dnia, w tłumie i na odludziu.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Dwie miał Adam żony, po których nie został mu żaden złoty krążek, a jedynie ślad po nich na serdecznym palcu. Obu żonom zostawił swoją obrączkę, bo one mu ją dały, a nie on, jak każe tradycja, więc uznał, że nie ma do nich żadnych praw i że pora przerwać tę klątwę byłych mężów. W tej parszywej sytuacji tylko zwierząt było mu żal.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
– Co, straszysz mnie? – wypalił mu prosto w oczy Filip i poszedł do mamusi. Stało się jasne, że wiatr nadchodzących zmian dodał mu skrzydeł, a krew z nieodciętej wciąż pępowiny dodała odwagi. Sukcesor potraktował go jak lumpa, jak przybłędę…
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
– Ożenisz się ze mną? – spytała pewnego wieczora po wielu nocach przegadanych na tarasie. Zgodził się, a kostki lodu skąpane w whisky zadzwoniły ni to na wiwat, ni ostrzegawczo.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
By spróbować miodu, nie trzeba niszczyć ula. Adam też ją zdradzał, co chwalebne nie było, ale o dom dbał.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
– Zostaw mnie, nie chcę cię, mam już innego. – Tak reagowała na każdą próbę dotyku i rozmowy.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Członek Solidarności i Kościoła mścił się na nim, młodym członku aparatu władzy, za pomocą własnego członka, co było chwytem poniżej pasa.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Po odchowaniu dziecka Marta sprawiała wrażenie kobiety chcącej odreagować czas ciąż, połogów i poronień.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
O mało nie zasłabł, bo nie mógł znaleźć narządu do sikania, rekreacji i prokreacji.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
– Jak się ze mną nie ożenisz, to ojciec mnie chyba zabije – wycedziła przez łzy słowa, których wagi z wrażenia nie pojął.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Marta miała fajny biust, łapczywe oczy, zgrabne nogi, urodę wampa i takież maniery. Wchłonęła go jak kwiat owada między rozchylone płatki, więc nurzał się w jej otchłani nie mogąc uwierzyć, że dzieje się to naprawdę.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Nikt na świecie nie wiedział, że Adam się kocha w Ewie. Tak mu się zakręciło w głowie od tego kochania, że chciał się z nią natychmiast ożenić, a miał ledwie 13 lat. Wyznał to rodzicom, a oni uśmiechali się pod nosem, patrzyli na niego z politowaniem, rzucali kłody pod nogi i mówili, że nie udźwignie takiego ciężaru, bo nie potrafi jeszcze zarobić na chleb i że to wielki obowiązek, i w ogóle za wcześnie. Adam nie rozumiał, co ma piernik do wiatraka i dlaczego tak wielką miłość nazywają ciężarem.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
– Tul mnie, tul. – Natalia wciąż domaga się pieszczot, jak kotka, a on ich nie skąpi, bo lubi czuć na sobie jej oddech, jej zapach i gorący biust.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Okrutna żona. Potrafiła spakować się bez słowa i wyjechać nagle, nie wiadomo, gdzie i na jak długo. Nie było to ani normalne, ani miłe, ale nie widział powodu do robienia awantur, nie pytał o nic i nie okazywał niezdrowych emocji, bo wiedział, że to nic nie da. Po Marcie takie numery śmieszyły go po prostu. Trudno być przecież zazdrosnym o drugą żonę, mając już tyle lat na karku i cały bagaż paskudnych przeżyć z pierwszą, więc nie o zazdrość tu szło, a o złość wynikającą z nielojalności i swoistego sadyzmu kobiety, która uważała się za ważniejszą w tym związku.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
To nieprawda, że chłopaki nie płaczą. Zaniósł psa do samochodu i pochował go w pobliskim lesie jak złoczyńca łup.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Spalił listy przewiązane czerwoną wstążeczką, zdjęcia przeciął na pół i odjechał w nieznane.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Adam nigdy obrączki nie zdejmował i w tym sensie był żonie wierny.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Marta zdawała się nie rozumieć powagi sytuacji. Piła coraz więcej i niemal codziennie, co potęgowało problemy.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Rano wszystko obrócono w żart i swingersi umówili się na kolejne spotkanie.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
– Coś ty urodziła? – mruknął pod nosem, gdy położna przyniosła córkę z zaplecza.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Ściągnął Adam Martę z Łodzi natychmiast, by i ona mogła się cieszyć z przydzielonego im pokoiku na peryferiach Warszawy, wśród pól pachnących włoszczyzną, ale gdy stanęła w progu, zrobiła kwaśną minę. Trochę się jej nie dziwił, bo zaniedbany, pusty pokój bez wygód i bez mebli wyglądał okropnie, ale i tak był lepszy od łódzkiego w jej domu rodzinnym, bo miał kaloryfery, a nie kozę i łazienkę w korytarzu, a nie sławojkę w podwórku. Wszystko było do szybkiego ogarnięcia we dwoje, tym bardziej, że Marta nie była spadkobierczynią łódzkich fabrykantów, lecz córką tkaczy, więc udał, że nie widzi tego focha.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Miały to być dziewczyny na jedną imprezę, a zostały na dłużej, jak dobra umowa o pracę.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment
Fragment książki
Łódź, choć brzydka, była kobietą, a wiadomo, że nie ma brzydkich kobiet. Łyk taniego wina pomógł, a czas zagoił rany i już nigdy nie pozwolił Adam nikomu powiedzieć na nią złego słowa, bo matka jest tylko jedna.
Lucjan Ceres, "Czar par", fragment