Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki

Sam zauważyłem wtedy, że angażuję się mocno w swoje wywody, choć mówiłem spokojnie, często kpiłem. Ale pani terapeutka również spostrzegła duże zaangażowanie i stwierdziła że “grzmię”, i czuję dużą potrzebę podzielenia się swoimi przeżyciami. A ja zaraz po tym skojarzyłem, że ja nigdy z nikim wcześniej o tym nie rozmawiałem, bo przecież dla wszystkich jestem winny, i każda próba podzielenia się tym była fiaskiem.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Swoją drogą, tak na terapii mniej więcej w tym czasie (czyli jesień 2022), doszliśmy do wniosku, że za moim wzmożonym niepokojem stoi lęk, który towarzyszył mi w areszcie, bo gdy mnie często przerzucali po różnych celach, a ja miałem ten zarzut uznawany za kulawy, to żyłem w ciągłym napięciu, że rzucą mnie na taką celę, na której się to wyda i trafię na “egzekutorów” kryminalnych zasad.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Policjanci mówią do mnie "Chodź, ściągniemy ci te kajdanki za drzwiami, żeby nie denerwować pani” – mówił oczywiście o pani pokrzywdzonej.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Do recydywistów wjechał chłopina z lewym artykułem, Literka bardzo wczuł się w rolę stróża prawilności i chłopina wyglądał… no jakby go stado krów przebiegło, aż przykro było patrzeć, niepokojące było jak często na spacerniaku otwierał gębę z dyskomfortu, i widać było że nawet wewnątrz miał jakieś dziwne obrażenia.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Minął tydzień, od kiedy jestem na czwartym oddziale, wszystko się unormalizowało, i jak to bywa w takim momencie gdy los się zaweźmie na bolesne lekcje, po obiedzie pulchny gad zwany na tej celi Gumisiem woła przez betoniarę: "Hutyra pakuj się, za pięć minut masz przerzutkę!" Tak o, bez ostrzeżenia, pamiętam tylko, że westchnąłem ciężko i przekląłem na nienormalny pośpiech i traktowanie jak tobołek. Na co Franklin zareagował wrzeszcząc z pasją: “No tak, bo to jest ten pierdolony system sprawiedliwości, będą cię przestawiać jak im wygodnie, i nic więcej ich nie obchodzi, bo dla nich jesteś margines, i numerek w systemie”, chyba jego też ta rzeczywistość w dupę uwierała, że tak reagował.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Marek siedział dawniej, ponad dwadzieścia lat temu, i miał porównanie, garowało się o wiele gorzej, była większa musztra, były wyznaczone godziny na sen po których kojo miało być posłane, i nie można było nawet leżeć, częstsza też była przemoc od strażników. Gity czyli grypsujący się buntowali, nie chodzili na układy, żadnych wokand, żadnej pracy dla systemu, zjednoczeni w sztywnych regułach. Byłem świadkiem paru takich dyskusji jak wspomniano odsiadki parę dekad do tyłu i nawet za komuny, było to dość ciekawe porównanie, ponoć gity dziś to po prostu śmietanka złożona z kiboli okolicznych klubów, chodziłem na mecze to cię rekrutowali. Stąd też marek dzisiejsze zasady uznawał pic na wodę i nawet mi tego jakoś szczególnie nie wyłożył.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

– Ile dostał? – Trzy miesiące. – Uuuu… – spojrzał na mnie – i widzisz młody jaką żeś se krzywdę zrobił? – Ta, ja sobie zrobiłem… – pomyślałem.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Razu pewnego próbowałem się postawić w ramach terapii w sytuacji sędziego, który mnie skazał. A to była kawalkada różnych perspektyw. Pierwsze powiedziałem, że wydałbym po prostu wyrok zgodny z prawem, dlaczego nie zgadzam się z wyrokiem już pisałem. Następnie zauważyłem, że sędzia poruszał się w realiach polskiego wymiaru sprawiedliwości i wyrokował w jego standardzie. Jednakże później dołożyłem, że ja raczej i tak byłbym takim idealistycznym trollem i wydawał postanowienia w zgodzie z moją filozofią, nawet jakby mi te wyroki w następnej instancji uwalali.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Ogólnie przyznam, że trochę sobie zaszkodziłem na tej rozprawie, ale bym sobie w oczy w lustrze nie mógł spojrzeć, gdybym uniżenie się prosił o łaskę wobec systemu, którym zwyczajnie pogardzam, i rolę odgrywał w tym teatrze absurdów, i naturę swą spętał, chcąc normy spełniać.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

A ja byłem w takim szoku, że ktoś mógł dojść do wniosku, że branie leków psychotropowych nie ma wpływu na wynik testu na obecność leków psychotropowych, że mnie ścięło z nóg, i się oparłem barkiem o futrynę, bo stałem w drzwiach. – Ty masz jakiś problem? – wycedził oburzony, że ktoś śmie stać przed jego pułkowniczym obliczem nie na baczność, wiele to o nim mówi. – No dziwi się pan? Jestem zdumiony.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Miałem karty, Randy miał drugą talię i stwierdziłem, że możemy zagrać dzięki temu w remika, tylko należało jakoś nauczyć kompanię zasad. Randy był pojętny i szybko załapał, gdy wytłumaczyłem mu po angielsku, on z kolei tłumaczył Yuriemu, bo jakoś się pół na pół dogadywali, Rambo, Ferry i Czapla też po dwóch rozgrywkach treningowych, też znali już zasady, wiele godzin tak spłynęło, Cigarette Ferry tylko wkurwiał troszkę, bo był na bakier z higieną. Tak ponad tydzień w biednej celi z wariatem, bardzo surowa atmosfera się zrobiła.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Jeśli jakiegoś dnia miało się jakieś czynności związane z wyjazdem, to rano przy śniadaniu wydawana była butelka z kompotem, także więzienie wiedziało z wyprzedzeniem, że jakiś gagatek pojedzie na wycieczkę, oddziałowy otwierał klapę wołał “Hutyra czynności”, schodziło się na dół, oczywiście musiało być przeszukanie, potem już wpadaliśmy w łapki policji która po nas przyjeżdżała, ci zakładali biżuterię na nogi i ręce, a karoca którą przyjechali czekała już w śluzie.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Od razu wczesnym rankiem przyjechał po nas transport, trzech psów na trzech gagatków, ja wszedłem pierwszy na obwąchiwanie. Gdy już dopełnione zostały “formalności” ruszyliśmy we trzech szurając łańcuchem od kajdanek do suki, tym razem już bardziej przystosowanej do transportu, wchodziło się od boku, a z tyłu były cztery miejsca oddzielone od reszty busa kratą, ciężko było z tym łańcuchem podnieść nogę tak żeby wsiąść, zanim ruszyliśmy zapytałem jeszcze: – A dokąd jedziemy? – Do Mysłowic – padła odpowiedź.

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment

Książka

Fragment książki

Czekamy sobie bowiem na to, aż jakiś wielmożny sędzia pofatyguje się z domu w godzinach wieczornych do sądu na prośbę prokuratora, pewnie mu się to nie podoba – pomyślałem... tym gorzej dla mnie, a może swoje niezadowolenie z ogniskuje na tym który go z domowych pieleszy zawezwał, a nie na mnie?

Patryk Hutyra, "Bardzo zły człowiek", fragment