Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki:

Tancerka wyglądała na nieświadomą. Zdawało się, że nie ma żadnego kontaktu ze światem. Nie posiadała wyodrębnionej twarzy, ale Hilaria czuła jej nieobecny, wyłączony wzrok, wpatrzony we wnętrze Gilguna. Zza warstwy świńskiej skóry wypływał hipnotyzujący połysk jej wewnętrznych oczu. Była skupiona i waleczna. Stała na zielonej kanapie, a właściwie na jej rogu. Utrzymywała się na jednej stopie, na której wolno obracała się wokoło z niebywałą uwagą i ostrożnością, bo znajdowała się przy samej krawędzi. Gdy skończyła obrót o sto osiemdziesiąt stopni w lewo, zaczęła wykonywać inne, bardziej skomplikowane figury, w równie ślimaczym, idealnym tempie. Uniosła kolano do klatki piersiowej i przełożyła pod nim swoją głowę. Druga stopa, na której stała, zaczęła pełzać naprzód po spadzistej powierzchni poduchy. Później zrobiła gwałtowny zwrot w tył, z całej siły zamachnęła się obiema rękami i wyskoczyła. Wzbiła się w powietrze na wysokość niecałego centymetra, a jednak po ociężałym krótkim locie udało jej się wylądować na drugim brzegu kanapy. Potem jakby stęknęła i zniknęła.

Kryza, "Rosomak"

Książka

Fragment książki:

Gdy weszła do celi Faziewa, on akurat siedział na łóżku. Przyglądał się uważnie, choć z bardzo idiotycznym wyrazem twarzy ścianie naprzeciw niego. Był taki niewinny, głupiutki i rozmarzony. Zdawał się dostrzegać w tej ścianie coś więcej niż tylko odpadający tynk i bruzdy wyryte przez poprzednich więźniów. Hilarii przyszło do głowy nawet, że patrzy na tą ścianę, jak na matkę. W jego spojrzeniu była czułość i lęk, i pełnia ufności jaką dziecko obdarza swoją rodzicielkę. Spodobało się to dziewczynie, ale musiała przerwać te czułości na swoją korzyść.

Kryza, "Rosomak"

Książka

Fragment książki:

Dokładnie godzinę wcześniej Hilaria z głośnym huknięciem wylądowała na głowie przed wejściem hotelu Kryształ. Zgromadziła się wokół niej około dziesiątka gapiów i wszyscy przyglądali się w szoku leżącej sztywno dziewczynie. Byli przekonani, że nie żyje, zwłaszcza, iż jej głowa lądując stworzyła w chodniku spore wgłębienie. Leżała w dziwnej pozycji, poskręcana i powyginana, jak wygimnastykowana lalka, a wokół roznosił się dziwny zapach. Obok głowy dziewczyny na betonowych płytkach pojawiła się również niezidentyfikowana czarna plama. Nie była to krew, tylko duża czarna kropka. Zastygnięta, idealnie okrągła, wyglądała trochę jak piega na chodniku. Któryś z przechodniów, wpatrujących się teraz w jej zimne ciało, chciał zaoferować pierwszą pomoc, ale jakoś nie mógł nic powiedzieć. Coś odebrało mu mowę i zdolność poruszania. Z hotelu Kryształ wybiegła obsługa. Chcieli wzywać karetkę, ale nagle zapomnieli jak używa się telefonów komórkowych. W jednym momencie wszyscy stracili wiedzę o czymkolwiek przydatnym w takiej sytuacji. Ten wypadek nie był niczym normalnym. Nie był nawet normalnym samobójstwem, bo... w ogóle nie był samobójstwem. Niespodziewanie Hilaria podniosła się z ziemi i otrzepała sukienkę.

Kryza, "Rosomak"

Książka

Fragment książki:

Pół godziny później znajdowała się już w szarym holu, przyglądając się wnikliwie dużemu strażnikowi stojącemu przed drzwiami celi Faziewa. Miał około dwóch metrów wzrostu i duży brzuch. Hilarię bardzo zafascynowały znajdujące się idealnie na wysokości jej głowy zlewające się ze sobą fałdy jego tłuszczu, które układały się w nietypowe kształty, dlatego postanowiła wsadzić w nie swoją twarz. Tak jak się spodziewała zatopiła się w ich nieregularnej powierzchni z dużą łatwością. Zdziwiony strażnik poczuł nagle wnikające w niego ciało obce. Spojrzał w dół na pochłanianą przez jego pępek dziewczynkę i zdenerwowany odciągnął ją od siebie, chwytając ją za głowę i odstawiając metr dalej. Patrzył na nią gniewnie, ona jednak wcale nie patrzyła na niego. Spoglądała na coś, co znajdowało się za strażnikiem. Drzwi, których pilnował były teraz uchylone. Tak być nie mogło. Hilaria musiała je zamknąć. Postanowiła jednak, że zrobi to od wewnątrz, wchodząc do celi Rosomaka.

Kryza, "Rosomak"

Książka

Fragment książki:

Po jako takim udziale w zabójstwie Hilaria nie miała ochoty wracać do domu. Miała ochotę podzielić się tym przeżyciem z kimś, kto by zrozumiał jej stanowisko i docenił wyrafinowane zachowanie. Póki co szła przed siebie praktycznie nie widząc drogi, którą pokonywała, a po paru minutach marszu zupełnie niechcący trafiła pod dom starej Filonii. Nie wiedziała jak długo szła i jak skomplikowaną pokonała trasę. Znalazła się jednak właśnie w tym miejscu, w którym najbardziej chciała się teraz znaleźć. Filonia akurat była na ganku. Stała przed dużą tablicą szkolną, trzymając w ręku pudełko kredy. Wyglądała jakby rozwiązywała na niej jakieś równanie, choć aktualnie niczego nie dopisywała, tylko w milczeniu patrzyła na zapisane już treści.

Kryza, "Rosomak"

Książka

Fragment książki:

Jakie jest według pani najlepsze miejsce na odkładanie się tłuszczu? – spytała wtedy Hilaria, kompletnie naturalnym tonem głosu, jakby wcale nie włamała się do jej domu ...(...), a babcia odpowiedziała jej w podobny sposób.

Kręgi.

Kręgi? – powtórzyła Hilaria.

Kręgi, w kręgosłupie. Pomiędzy nimi tłuszcz odkładałby się powoli, by nie uszkodzić systemu nerwowego oraz gdyby to właśnie ta przestrzeń miała tendencje do tycia, a tłuszcz ten byłby też bardzo zbity, tyłoby się do góry.

Ma pani rację. – powiedziała Hilaria – Rozumie pani jednak, że mam tylko sto sześćdziesiąt sześć centymetrów wzrostu.

Kryza, "Rosomak"

Książka

Fragment książki:

I nagle zupełnie niespodziewanie dłonie się otworzyły i klasnęły przed sobą, rozgniatając głowę Hilarii. Resztki jej twarzy wyciekły spomiędzy wielkich palców na dojrzałe kłosy. Po chwili pan Manekin znów wrócił do swoich naturalnych rozmiarów. Miał czyste ręce. Tymczasem ciało Hilarii i jej rozpłaszczona głowa, resztki oczu i uszu poczuły, że postąpiła właściwie. Bezgłowie przysiadło na kolanach i spojrzało na oddalające się długie istoty. Nad państwem Manekinami zawisło wiosenne słońce. Pole znów zakwitło, rosła na nim zielona trawa. Filonia na chwilę oddaliła się od nich, idąc w stronę ciemnego lasu, a gdy była już przy samej jego granicy nagle wzbiła się w powietrze. W locie jej ciało się zwęgliło, później zesmoliło, a na koniec zawirowało na niebie i wybuchło gdzieś pod słońcem.

Kryza, "Rosomak"

Ta strona używa plików cookies.
Dowiedz się więcej o polityce plików cookies klikając tutaj