Ładowanie

Słowa

Zamknij

Książka

Fragment książki:

Na stole w kuchni stała szklanka, samotna i brudna. Brudna była zawsze, samotna stała się od niedawna. Podszedłem pod zamknięte drzwi do pokoju, w którym spał i w którym umarł, wiedziałem to, choć nikt mi o tym nie mówił. To się czuło. To było wyczuwalne. To było odczuwalne. To było oczywiste. Dobrzy ludzie umierają w spokoju, w swoich sypialniach, śniąc o już umarłych. Drzwi były niskie, za niskie, musiałem się schylić. Dlaczego takie były, nie wiem, może żeby oddać lekki pokłon temu domowi, temu pokojowi, temu spokojowi. Serce waliło mi, gdy przekraczałem próg, jakby zapowiadając grozę, zapowiadając śmierć, ale w środku było spokojnie, ciepło i cicho, jak zawsze, chociaż piec stał pusty i zimny. Usiadłem na łóżku. Duży stojący zegar, przedmiot westchnień sąsiadów, zatrzymał się na godzinie szóstej. Czy to była „ta” godzina? Czy zegar stanął, wcześniej dając mu czas na pokutę, czy może później, nie godząc się ze stratą? Na parapecie zdechłe muchy rozsypały się w przypadkowy kształt, napawając stojące w popękanej doniczce geranium strachem przed nieuniknionym. Żuk leżał martwy na drewnianej podłodze z nadzieją zmartwychwstania.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

– Co pan zobaczył? – nie wytrzymałem. – Antoniego – powiedział, podszedł do ściany i oparł się o nią plecami, a potem rozłożył ręce na boki i wlepił we mnie wzrok. Patrzył mi prosto w oczy, żeby było bardziej dobitnie, żebym był bardziej zszokowany, żebym słuchał uważnie, żebym nie uciekał wzrokiem po ścianach, suficie i podłodze, żeby wreszcie zobaczyć moją reakcję i ocenić czy wywarła wystarczające adekwatne do opowieści wrażenie. Pomału, dokładnie artykułując każde słowo, powiedział: – Był przybity do ściany.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

Cichy mówi, że gdy anioł spada na ziemię, a staje się tak, jak on w chałupie Biblię otwiera, ziemia drży.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

Na parapecie zdechłe muchy rozsypały się w przypadkowy kształt, napawając stojące w popękanej doniczce geranium strachem przed nieuniknionym. Żuk leżał martwy na drewnianej podłodze z nadzieją zmartwychwstania.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

Tak właśnie wygląda nasza słowiańska dusza, jest zielona, a raczej mieni się zielenią. Jest robaczywa, a raczej stworzona jest z komarów i świetlików, wśród których latają jaskółki i nietoperze. Formę za to przybrała rozwalonego drewnianego płotu. Płotu, który niczego nie strzeże, bo nie potrzebuje strzec, jest ozdobą. Za nim są chaszcze dzikie i piękne, z małymi kwiatkami o subtelnych płatkach i tajemnicą skrytą w wilgoci paprotek.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

Był przybity do ściany. Gwoździami. Rozłożone na boki ręce były przybite w nadgarstkach, a gołe stopy razem jednym gwoździem pół metra nad podłogą. Buty ułożone starannie stały obok. Wisiał przybity gwoździami do ściany.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Recenzja:

Książka złotem dla? Cichy zachód to historia Artura oraz człowieka, który bagaż historii ma spory. Dwóch mężczyzn spędzających czas w małej nadodrzańskiej wsi. Przyjaźń, samotność oraz kawał opowieści. Warto również zaznaczyć tajemnicze morderstwo! Wróćmy do pytania. Starszy człowiek opowie wam w pełni wiele ciekawych historii, które przeżył. Jestem fanatykiem takich książek, dlatego moja odpowiedź na poniższe pytanie brzmi. Lubisz literaturę piękną? Opowieści z życia wzięte to temat tabu? Cichy zachód jest dla ciebie. Piękna przyjaźń między różnymi ludźmi, dzieli ich wiek oraz sposób patrzenia... Łączy przyjaźń, silna więź z drugim człowiekiem. Krótka, ale dająca do myślenia powieść! Oby jak najwięcej takich historii trafiło w moje ręce.

Julia Chmielewska, https://www.instagram.com/p/B1Es9wniQ__/?igshid=5zk89aq23cj0

Książka

Fragment książki:

Tak właśnie wygląda nasza słowiańska dusza, jest zielona, a raczej mieni się zielenią. Jest robaczywa, a raczej stworzona jest z komarów i świetlików, wśród których latają jaskółki i nietoperze. Formę za to przybrała rozwalonego drewnianego płotu. Płotu, który niczego nie strzeże, bo nie potrzebuje strzec, jest ozdobą. Za nim są chaszcze dzikie i piękne, z małymi kwiatkami o subtelnych płatkach i tajemnicą skrytą w wilgoci paprotek.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

– Pod górkę? – zapytałem. – Pod górkę – potwierdził. – Pole pod górkę, sad pod górkę. Do kościoła pod górkę, do miasta pod górkę. Co roku wizy my musieliśmy mieć, że tutaj przy granicy, możemy mieszkać, to człowiek siedział i nie wiedział, czy za rok dostanie, czy się wynieść będzie musiał. Wszystko trzeba było spisywać, każdą kurę, kaczkę, kota nawet. Psów mieć nie można było. – Dlaczego? – wtrąciłem. – Znaki wrogowi za rzeką niby dawały, w nocy jak szczekały – zaśmiał się, ale po chwili dodał poważniejąc: – Koguta też nie mogliśmy mieć. – Z tego samego powodu? – Ano – przytaknął. – A w nocy od strony Odry to świateł nie można było palić, że też niby znaki mogliśmy dawać. Do rzeki jak się chciało dojść, wody zaczerpnąć, to tylko w jednym miejscu, po deskach się szło, bo gdzie indziej płot z drutu kolczastego i żołnierz z karabinem siedział.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

Była jesień 1945 roku, zimny deszczowy październik. Komendant nazywał się Zasada i gówno go obchodziło, że my prosto z paki. Chciał mieć ostrych chłopaków, takich, co to nie zawahają się, jak przyjdzie co do czego i takich, co to pary z gęby nie puszczą.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

Przeczesaliśmy wykrywaczem może jedną dwudziestą powierzchni bujnie rosnących traw i znaleźliśmy obręcz od beczki, kłębowisko drutu, pęknięty nóż i dziurawy garnek.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

Uderzam go głową w nos, rozkwaszając go. Lepsze to niż łapska Siergieja. Pada jak długi, a ja podnoszę te zwłoki i zarzucam sobie na ramię, tak wychodzę na zewnątrz i rzucam pod nogi dwóm Niemrom w czarnych chustkach.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Książka

Fragment książki:

Skryte gdzieś w środku lasu drzewa owocowe, krzaki agrestu, poziomek, zmurszałe deski, wystające z liści łopianu murki fundamentu, zarośnięte pokrzywami dziurawe wanny, lalki bez głów w liściastych sukienkach. Zamglone czasem, domniemaniem nazw i przynależności.

Artur Justyński, Cichy Zachód

Ta strona używa plików cookies.
Dowiedz się więcej o polityce plików cookies klikając tutaj