Ładowanie

„Ultimatum”

„Ultimatum” to cienka książka licząca zaledwie 51 stron. Ale za to jakich! Zwięzły reportażowy styl niosący jednak wiele treści. Brak rozbudowanych opisów, a wręcz suche fakty, które pozwalają zajrzeć w psychikę rozmaitych osób.

SŁÓW KILKA O AUTORZE

Niestety, w czeluściach Internetu, nie znalazłam informacji dotyczących samego autora. Jedyne, co o nim wiem, to fakt, że „Ultimatum” jest jego jedyną pozycją na rynku wydawniczym. A o czym w zasadzie jest ta niewielka książka?

CO POWIEDZIANO NA FORUM ONZ

Pierwsze strony książki opowiadają o pewnym forum ONZ, gdzie dwóch przedstawicieli pozarządowej organizacji humanitarnej „Przyszłość” wygłasza przemówienie, a w zasadzie apel do najbogatszych ludzi świata. Swoje przemówienie opierają na informacji, iż 1% ludności ziemi posiada 99% majątku świata. Słyszałam kiedyś nawet, że ci ludzie zmieściliby się w jednym autobusie. Natomiast, z drugiej strony, w zastraszającym tempie powiększa się przepaść pomiędzy zarobkami pracowników a właścicielami firm czy też kadrą menadżerską. Uczciwie pracujący ludzie zarabiają coraz mniej, tym samym ubożejąc, a ci, którzy już byli biedni, wręcz popadają w nędzę. Obserwujemy również takie zjawiska jak praca dzieci oraz niewolnictwo. A ceny żywności ciągle rosną powodując falę głodu. I w związku z zaistniałą sytuacją, przedstawiciele „Przyszłości” występują z apelem do rządów państw o sprawiedliwy podział dóbr w celu zapewnienia godnego życia dla wszystkich ludzi na świecie. Niestety, jak się można było spodziewać, to wystąpienie nie spowodowało żadnych zmian. Następnie, autor pokazuje nam tragiczną sytuację kilku osób, mieszkających w Azji, Afryce, Europie, w obu Amerykach oraz w Australii. Sytuacja ta jest spowodowana dokładnie tym, co było przedstawione na opisanym wcześniej forum ONZ.

DOSTAJESZ ULTIMATUM…

Mniej więcej rok później, poznasz Toma i Jane, parę młodych ludzi, którzy całymi dniami pracują w wielkich firmach. Pomimo dobrych stanowisk, pieniędzy starcza im głównie na spłatę kredytów. Wraz z przyjaciółmi obserwują to, co zaczyna się dziać na świecie. A mianowicie przyszedł czas działania, gdyż apel na forum ONZ nie przyniósł żadnych rezultatów. Niespodziewanie w telewizji Tom i Jane oglądają kolejny apel przedstawicieli organizacji humanitarnej „Przyszłość”. Apel jest kierowany do tego 1% bogaczy, by przekazali swoją część majątku przekraczającą miliard dolarów do swoich państw. Jeżeli nie zrobią tego w ciągu miesiąca, rozpocznie się likwidacja… I jak myślisz? Czy bogacze tego świata są w stanie odpowiedzieć na taki apel? Przekażą część swoich pieniędzy do budżetu państw by próbować zapewnić ludziom godne życie? Zapraszam do lektury.

POLECAM GORĄCO!

Lektura „Ultimatum” zajmie zaledwie pół godziny, w sam raz do popołudniowej kawy. Ta książka plasuje się gdzieś pomiędzy literaturą faktu, prozą reportażową, powieścią sensacyjną oraz światem fikcji. Jak już wspomniałam, nie znajdziesz tu rozbudowanych opisów, a jedynie fakty. Za to przedstawione w taki sposób, że działają na wyobraźnię i emocje czytelnika. Osobiście nie byłam w stanie odłożyć tej książki w połowie, musiałam ją przeczytać do końca za jednym razem. „Ultimatum” to zatem książka, która pozostaje w pamięci na długie dni. Daje również wiele do myślenia. Czy obecnie, w czasie pandemii, obserwujemy zjawisko przedstawione przez I.P. Writtera? Dokąd zmierza nasza cywilizacja? Czy ktoś jednak nami steruje, pomimo iż jesteśmy wolnymi ludźmi? Czy, jak mówi autor, mamy do czynienia z „mniejszym złem w imię większego dobra”?

Autor recenzji: Joanna Kidawa

Ta strona używa plików cookies.
Dowiedz się więcej o polityce plików cookies klikając tutaj