Ładowanie

„Mutant”

Dwujęzyczny tomik Bogdana Loebla jest tym, czego o sobie, jako ludziach wiedzieć nie chcemy. Wbrew pozorom tytułowy wiersz Mutant spina tomik w jedną całość, domykając wszelkie jego odkrycia w obraz odsłaniający ludzkie słabości i wady. Odważnie i śmiało poeta stawia swoje tezy, buduje wokół przestrzeni wierszy specyficzną atmosferę, a przy tym frazuje bezpośrednim językiem, niczego przy tym nie ubarwiając. Nie szczędzi odbiorcy palety odczuć, wspominając, podróżując w sentymentalne miejsca dla poety ważne, z jakimi związana jest historia jego rodziny, co doskonale widoczne jest w wierszu Wrócić. Te afirmujące ludzką charakterystykę wersy pokazują powracającą bojaźliwość na zło, a jednocześnie stawiają człowieka na równi z tym złem, tak doskonale rodzącym się z wszelkich domniemywań, czy wyimaginowanych, przysłoniętych maskami zasad. Poeta ukazuje naturę człowieka skoncentrowaną na kłamstwie, powierzchowności, płytkim zachowaniu: kwiaty chamstwa nie wymagają nawozu/ rosną na asfalcie i dywanie/ wschodzą na fotelach/ wspinają się na mównice. Loebel nie szczędzi gorzkich słów nawet w opisach samego siebie. Nazywa się intruzem w domu, natrętem uprzykrzającym życie. Pokazuje różne podmioty liryczne w przeróżnych konstelacjach sytuacyjnych, nieustannie przypominając o jego prawdziwej naturze. Buduje słowami wyczuwalne napięcie w relacjach międzyludzkich, konsternuje emocje, odsuwa stereotypy, wymazuje rzeczywiste kształty z prawdziwego namacalnego świata. Ale są momenty - chwile ulotne, w których poeta daje szanse ludzkim odruchom na odbudowanie swojej tożsamości. Nakłada pewne warstwy, ale niczego nie przykrywa. Płaszczyzny rzeczywistości budzą mnóstwo refleksji i afektów. Zachęcam do tego, by je poznać.

Agnieszka Krizel

Link do recenzji: KLIK

Ta strona używa plików cookies.
Dowiedz się więcej o polityce plików cookies klikając tutaj