Ładowanie

„Koncern X”

Książki spod szyldu „Antyutopia/Dystopia” zawsze wzbudzają we mnie potężne katharsis. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest to mój ulubiony gatunek fantastyki. Z przyjemnością sięgnęłam po „Koncern X” który, jak się okazało, nie zawiódł moich oczekiwań. Autor posługuje się prostym językiem i w niewielkiej ilości słów potrafi upakować dużo skłaniających do zadumy komentarzy na temat współczesnego świata. Jawna satyra pracy w korpo wzbudza sardoniczny uśmiech, podczas gdy inne fragmenty całkowicie odbierają chęć do żartów. Mam tu na myśli nawiązania historyczne, m. in. do przymusowych pochodów pierwszomajowych oraz nazistowskiego hasła „Praca czyni wolnym”. Ironia przeplata się w powieści z ponurymi refleksjami. Szczególnie niepokojąca w swojej prostocie jest geneza powstania samego Koncernu X, który przejął całkowitą władzę nad światem za pośrednictwem dobrej reklamy, subtelnego kłamstwa oraz środków odurzających. Nawiasem mówiąc, może nie tak ekstremalne, ale podobne działania stanowią źródło sukcesu wielu współczesnych firm o zasięgu globalnym. Bardzo aktualna jest również koncepcja małego urządzenia elektronicznego, które każdy pracownik koncernu nosi przy sobie. Urządzenie przypomina o obowiązkach właściciela, szpieguje go i umożliwia identyfikację. Różnica polega na tym, że w książce przedmiot nazywany jest urządzeniem OPP, a w życiu codziennym – smartfonem.


Losy Simona i Johna, pozornie ze sobą niezwiązane, są przedstawiane naprzemiennie na zasadzie kontrastu. Autor płynnie przechodzi pomiędzy ich historiami, a także między retrospekcjami, a wydarzeniami bieżącymi. Fabuła powieści nie jest szczególnie dynamiczna. Rozwija się powoli, aż do momentu poruszającego punktu kulminacyjnego. Ważniejsza od przedstawionych wydarzeń wydaje się być sama wizja niedalekiej przyszłości wraz z niepokojem, jaki w nas wzbudza.

Z pewnością największą zaletą, a jednocześnie najbardziej przerażającą cechą, „Koncernu X” jest jego aktualność - losy głównych bohaterów są w gruncie rzeczy wiernym odbiciem życia wielu z nas. Ta smutna satyra świata korporacji ostrzega przed zagrożeniami związanymi z medialną propagandą, psychologią tłumu oraz, oczywiście, nadmiernym skupieniem na pracy. Zachęca, abyśmy w codziennej bieganinie nie zapomnieli o wartościach, które czynią nas ludźmi.

Link do recenzji: KLIK

Ta strona używa plików cookies.
Dowiedz się więcej o polityce plików cookies klikając tutaj