Ładowanie

„Horyzonty”

Spójrzmy przez chwilę na horyzont. Raz wznoszą się nad nim skołtunione tumany chmur, innym razem niebo jest przejrzyste. O poranku i wieczorem rozświetla go rąbek złotego słońca, nocą staje się prawie niewidoczny. Wyznaczony przez ostre szczyty gór, strzeliste czubki drzew, zabudowany betonową kreską bloków lub niezmierzoną, wiecznie poruszającą się falą morza. Co jednak jest poza horyzontem? Czy to koniec, kraniec, który nas ogranicza, blokuje, zatrzymuje, czy może raczej określenie tego, co jeszcze niepoznane, niezdobyte, ukryte i na co powinno się zwrócić większą uwagę?


Piotr Grzelak sięgnął po to jakże wieloznaczne słowo, by zatytułować nim swój zbiór wierszy wydany przez Warszawską Firmę Wydawniczą. Mamy tu nie jeden, a wiele horyzontów, jak i wiele jest ludzkich rozważań, spojrzeń oraz poruszających słów poety tych niespokojnych czasów. W „Horyzontach” czytelnik spotyka się z poezją nieszablonową, zaskakującą, o niepowtarzalnej, indywidualnej konstrukcji. Podczas lektury zostajemy przez autora postawieni przed szeregiem otwartych refleksji i niedomówień. Skłania on nas do myślenia i wielokrotnego czytania tych samych wersów celem zagłębienia się w ich sens. Nie jest to poezja służąca rozrywce, lekka i niewymagająca wysiłku. Nie jest to również zbiór poezji, w którym wszystko podane zostało czytelnikowi na tacy, dzieląc rzeczywistość na czarne i białe. W wierszach znajdziemy liczne analogie do religijnych historii, a także wielokrotne odwołania do burzliwych historycznych zawirowań. Jest też i miejsce na codzienność, a wraz z nią na ludzi, chociażby tych spotykanych na ulicy, a przecież też mających specjalne znaczenie. Oprócz motywów religijnych utwory dotykają takiej tematyki jak: przemijanie, kruchość życia, przeszłość, wspomnienia czy sens istnienia. Autor korzysta z wielu wrażeniowych środków stylistycznych, licznych przerzutni, zmieniających szyk anakolutów i elips. Nie ma tu układających się równo rymów, a nie raz wersy wypełniają zaledwie pojedyncze, następujące po sobie wyrazy. Ta oszczędność słów pozwala na wyciśnięcie z utworów esencji treści. Jest bardzo interesującym i nie dość często stosowanym zabiegiem, wymagającym od twórcy dość trudnej umiejętności zamknięcia najważniejszego w zaledwie kilku słowach. Nie raz można odnieść wrażenie, że wiersze Piotra Grzelaka przypominają odrobinę bogato rozbudowane haiku, innym razem: biblijne przepowiednie. Wyłaniają się z nich przeróżne obrazy, wizje świata i bardzo poruszające sceny. W większości mamy tu do czynienia z czasem przeszłym, dokonanym: tym, co już było, wydarzyło się, minęło. Ktoś spojrzał, coś zniknęło, przyszło lub odeszło. Sporo tu czasowników akcentujących działania, decyzje, wydarzenia. Natomiast dość rzadko pojawia się oczywisty podmiot wiersza, szczególnie ten występujący w pojedynczej formie i wypowiadający się w pierwszej osobie. W tej sytuacji, na tle pozostałych utworów, wyróżnia się chociażby wiersz „Tyle czekam”, w którym, nie dość, że mamy dedykację poświęconą konkretnej osobie, to jeszcze zupełnie inne emocje. Warto zwrócić również uwagę na poematy zamieszczone w szóstym rozdziale zbioru, w których autor zwraca uwagę na przechodniów. Ja kontra zupełnie przypadkowy, anonimowy człowiek, którego nie raz mijam bez słowa i chwili zastanowienia, a w którym mogę odbić się niczym w lustrze.

Dlaczego warto sięgnąć po książkę „Horyzonty” Piotra Grzelaka? Z pewnością z uwagi na wyróżniającą się konstrukcję utworów i zawartość ciekawych środków stylistycznych, jak z powodu poruszanej tematyki. Autor kreuje niezwykły świat, prezentuje nie tylko to, co łatwe, ale zwraca również uwagę czytelnia na to, co stanowi fundament ludzkich dylematów.

Link do recenzji: TU

Ta strona używa plików cookies.
Dowiedz się więcej o polityce plików cookies klikając tutaj